"Czasem zdarza mi się znaleźć tam, gdzie Bóg tylko czeka, aby ktoś nacisnał za niego migawkę" //Ansel Adams

wtorek, luty 28, 2006

zmiany z dnia na dzień

Wyjazd przesunal sie jeszcze bardziej do przodu. Zamiast 11go bedzie 8/9go marca z tego wzgledu, ze zaproponowano mi dodatkowe szkolenie, abym sie przyzwyczail do lewostronnego ruchu. Mialbym pojezdzic w sobote, a zaczynac prace juz w poniedzialek. Tyle rzeczy na glowie, ja piernicze! Njagorsze, ze nie wiem od czego zaczac, a siedzie i pisze nowe posty w blogu :D lepiej pojde sie zajac czyms bardziej pozytecznym...

z pracy/zycia wziete

Podchodzi powazny klient do kasy i prosi szefa, bo ma wazna sprawe.

- Panie, panscy ulotkarze ukradli mi juz trzeci raz klapki w tym miesiacu spod moich drzwi sprzed samego mieszkania! W czym ja mam teraz chodzic, u licha?!?
- A po co wystawia Pan klapki na klatke schodowa? :/
- No jak to po co - smierdza!

poniedziałek, luty 27, 2006

a jednak TO BE... in GB ;)


Jakieś 20 minut temu dostałem telefon.
Zakwalifikowałem się jako jedyny z całej nastoosobowej grupy do wyjazdu jako lewostronny kierowca i to wcale nie bombowca! Termin? 13 marca - poniedzialek - początek pracy, ale wyjechać trzeba będzie troszkę wcześniej, żeby się rozjerzec za mieszkaniem i po okolicy, poznac sasiadow i sasiadki ;) Miejsce? prawdopodobnie Hatfield w Hertfordshire.
Nagle zwalilo mi sie na glowe milion niezalatwionych spraw i wydaje mi sie, ze 2 tygodnie, to zdecydowanie za malo na ich porzadne zalatwienie, a najgorsza jest ciagla swiadomosc - cholibka, zapomnialem o czyms waznym... :D ale na szczescie lubie takie sytuacje, wiem czego sie po sobie spodziewac, gdy musze dzialac pod wplywem permanentnego stresu, no moze nie stresu, ale 'przyspieszenia'.

Najważniejsze, że nie będę sam, a z kolegą Mackiem, dzieki to ktoremu mam ta prace... Dzieki Maciek!

niedziela, luty 26, 2006

to be, not to be... or where to be

Właśnie, zasadnicze pytanie: gdzie i kiedy być? Na przykład od dziś część mojej rodziny postanowiła pójść za ogólnopolskim trendem i wyjechać na jak to obleganą, wyspę brytyjską - więc tak wziąłem auto i zawiozłem wujka do Koszalina, aby z czystym sumieniem mógł odbyć podróż, niebagatelną podróż, bo trwającą aż 22 godziny, podróż swego życia :D Oboje z babcią zachodziliśmy w głowę jak długo tam wytrzyma; ona postawiła na miesiąc, ja wierzę trochę bardziej w Jego siły i daję mu... 3 miesiące, choć w głębi duszy życzę mu wytrwania jak najdłuższego okresu. Niech nawet będzie i te pół roku, czemu nie?? Facet się pobawi, zarobi trochę kapusty, tfu! sałaty ;) wróci i może wreszcie wjedzie na właściwy tor, z którego dawno już zjechał ;)
Swoją drogą, co takiego tam mają, że wszystkich tak tam ciągnie? Zasatanwia mnie to tym bardziej, że również należę do tej grupy. Czyżby Guinness? ;)

PS. Sis, dziękuję za obiadek, był pyszny i syty, szczególnie w tak miłym i ładnym towarzystwie! :) hmmm... mówię o kelnerce, rzecz jasna ;) :*

PSS. a tu moja przyszła żona - jeszcze tego nieświadoma ;)
meeee, pamiętaj, że masz coraz mniej czasu na podjęcie decyzji!

piątek, luty 24, 2006

boski jestem :D

Prezent się udał jak talala! Jednak jestem boski :) ahh, ta wrodzona skromność... W nagrodę zostały mi upieczone pyszne oponki z serka homo (Ania z dziesiątego wie o co chodzi...:P ), których już nie mogę zmieścić! Wczoraj był tł. czwartek, a dziś zgodnie z obietnica zrobiłem sobie tłusty piątek... i żałuję, bo się ledwo ruszam. Bozia pokarała mnie za obżarstwo - jeden z 7 grzechów głównych ;)

Praca na najbliższy tydzień załatwiona. Znów bedę się płaszczył przed klientami i zachwalał naszą paskudną pizzę ;) ohhh, jak ja to kocham! Przynajniej mam w związku z tym jakiś doping do wysyłania CV w nowe miejsca i szukania lepszej posady, byle jak najdalej stąd.

Urodzinki

Dziś urodziny mamy, ale Jej uszykowalem prezent! ciekawe czy doceni synka? ;) Ja bym docenił, nawet jakby to był kiepski upominek, ale zawsze lepiej coś niż nic, bo się w końcu pamięta, prawda? i to jest najważniejsze!:)

Ostatnio oddałem kolejny slajd do wywołania - już się nie mogę doczekać odbioru, ale tak to bywa, gdy ktoś się uzależni od czegoś. Z jednej strony obiecałem sobie, że będe zbierał kasę, a z drugiej żal d... ściska jak na zewnątrz jest taka ładna pogoda, a ja nie mam kliszy w aparacie. Wiem, będe tego żałował. Zawsze żałuję, ale już to po mnie zaczyna spływać.

Karol, trzymam kciuki za egzamin. Rozbij wszystkie dechy!

PS. a to przestroga dla wszystkich wynajmujących pokoje.
Stancja u pani Krysi...

środa, luty 22, 2006

basen

Kupiłem karnet na basen po okazyjnej cenie :) Bo czemu nie?? Myślę - wyszaleję się, bo dawno nie pływałem, powygłupiam się na rynnie wodnej i poczuję jak smarkacz.
Pierwsze kroki od razu do basenu solankowego, żeby się wygrzać... to był błąd, bo drugimi krokami okazały się te, które skierowały mnie na pełnowymiarowy basen. Woda ziiimna, ale jak popływam, to się rozgrzeję. tylko, że ja nie potrafię pływać!
Doszedłem do wniosku, że nadal mój podstawowy styl to KLAUN, a nie kraul. Stoję prawie w miejscu, a wokół mnie woda buzuje, ludzie się dziwnie patrzą... porażka ;) Będę musiał częściej odwiedzać basen, bo nie robię nawet jednej długości. Dostaję zadyszki przy 3/4 jednej długości i opijam się tyle wody, że nie potrzebuję żadnych płynów przez kolejne 2 dni.. :/ niedobrze...

Cóż, czekam na chętną nauczycielkę, która mnie podtrenuje. Najchętniej wolontariuszkę, albo za darmową sesję fot ;)

PS. Podziękowania dla Magdy za karnecik!
Czekam na kolejną okazję ;)