"Czasem zdarza mi się znaleźć tam, gdzie Bóg tylko czeka, aby ktoś nacisnał za niego migawkę" //Ansel Adams

piątek, kwiecień 28, 2006

dzien zaglady

ale dzis byla meczarnia!
zazwyczaj w pracy mamy do przerzucenia jakies 11-13tys pudelek. dzis mielismy 24tys. nawet najstarsi gorale nie pamietaja, kiedy w Ocado bylo takie opoznienie! ponad 2,5h w plecy a wszystko przez zanik pradu w nocy. nocna zmiana sie nie wyrobila i wszystko spadlo na nasze barki, ale my, chlopaki z dniowki sprostalismy zadaniu i wyrobilismy sie jeszcze przed czasem. tak prawde mowiac, to chyba zaden z nas nie wierzyl w to, ze moze sie nam udac nie zostac na nadgodzinach... bylo ciezko, a teraz czas na relax. moglaby przywitac mnie wanna napelniona ciepla woda, albo... :]

wtorek, kwiecień 25, 2006

znow przerwa :)

to juz czwarta w ciagu tego dnia. dzis mam wyjatkowy dzien! na pierwsza poszedlem zgodnie z planem, druga jak zawsze wypadla okolo 1230 na "toilet", trzecia planowo o 1400 i jak nigdy, po zakonczeniu calego ladowania, podszedl do mnie Ash (Section Manager) i pyta:
Miales juz przerwe?
Mialem.
Chcesz isc do domu wczesniej?
Teraz? Za wczesnie, Ash, musze miec co wlozyc do lodowki, co jesc! ;)
To idz na jeszcze jedna i wracaj ze wszystkimi.

Hehe, chyba mnie nie zrozumial, albo zrozumial, tylko jest z niego rowniejszy gosc niz przypuszczalem...

kolejny wypad bedzie bardziej zorganizowany!

Wypad do Londynu udal sie wybornie! Co prawda nie bylem nastawiony na zwiedzanie i nic nie zwiedzilem, ale zalatwilem najwazniejsza sprawe - NIN. Teraz tylko trzeba czekac. Maxymalnie 2 miesiace, ale juz po sprawie. Tak wiec wszystkie formalnosci mam juz za soba - pozostalo sie cieszyc zyciem i jak najczesciej odwiedzac swoje rodzinne strony ;)
Kolejny wypad do Londynu bedzie juz bardziej zorganizowany - zrobie sobie liste miejsc koniecznych do odwiedzenia i zdjec do zrobienia ;) zabiore aparat i przeznacze na to caly dzien, albo i nawet kilka! Byle pogoda dopisala, bo ostatnio coraz czesciej nas cholerna mgla nawiedza i ludzie maja wisielczy humor...

środa, kwiecień 19, 2006

wiosna idzie

pare dni temu wracajac przez Welwyn (moje poprzednie miejsce zamieszkania) zauwazylem, ze jest tak jakos dziwnie rozowo... wszystkie drzewa ladnie przyciete, zakwitniete; na ulicy pachnialo az milo sie jechalo! doszedlem do wniosku, ze wiosna zawitala do anglii juz na dobre, a ja nadal nie mam zadnego aparatu przy sobie. zadnego aparatu, ktorym warto byloby cos pstryknac :(

aha, kolczyk mam juz nowy, bo poprzedni polknalem. fioletowy trzonek, bialo-przezroczyste kulki - jedna w szachownice, druga w jakis wzorek :) - ja go nie kupowalem! tylko troszke przydlugi, ale najwazniejsze, ze jest, bo jak sie obudzilem rano, to mialem klopoty z jego zamontowaniem, bo dziurka juz od spodu mi sie zarosla... :/ na szczescie nie na amen!

wtorek, kwiecień 18, 2006

poswiatecznie

swieta w gronie kolegow i kolezanek minely... na pewno nieswiatecznie. atmosfery czuc nie bylo, ale z reszta i tak wiele do czucia by nie bylo. Nie przepadam za stukaniem sie jajkami - zawsze przegrywam. Zamiast jajek zjadlem pyszny Wioletowy omlet w 200letnim domu tak ogromnym, ze ledwo potrafilem sobie to wyobrazic. Kino z kolezankami (polka, czeszka i wegierka), kregle, bilard w pubie. swietna zabawa, szkoda tylko, ze tak krotko trwalo, bo dosc wczesnie mam ostatni autobus :/

a dzis rano stracilem swoj kolczyk z jezyka - polknalem jedna kulke. Musze jak najszybciej kupic nowy, zeby mi dziurka nie zarosla, bo ostatnio po calym dniu bez kolczyka mialem klopoty z powrotnym zamontowaniem go w jezyku! na pewno nadal plastykowy, bo lzejszy i wygodniejszy, choc tu wszystko jest tak tanie, ze moze zafunduje sobie kilka sztuk?!

pozdrawiam poswiatecznie!

sobota, kwiecień 15, 2006

dzis jest mgliscie zajebiscie

rano wstalem i przez okno wyjrzalem,
olaboga zakrzyczalem ;]

taka mglawica, ze czubka nosa widac nie bylo! wreszcie typowo angielsko, jeszcze tylko deszczu brakowalo! beznadziejnie ta sobota sie zaczela - nie dosc ze zimno, bo na weekend zapomnialem zaprogramowac ogrzewania i przez noc zmarzlem, to jeszcze w pracy jest nas 6 i trzeba cisnac zeby sie wyrobic w czasie, a i tak chyba zwolnie sie wczesniej, bo to w koncu sobota i nie warto marnowac sie w robocie, choc z drugiej strony ta pogoda.... :|

piątek, kwiecień 14, 2006

Dla spragnionych informacji:

Zyje. to chyba najwazniejsza wiadomosc ;]
wreszcie przeprowadzony na nowe mieszkanie. Wlasciwie to domek, nie mieszkanie. Wynajelismy je ze znajomymi z pracy. Jest nas poki co piatka, ale jeszcze jeden podwojny pokoj czeka na zasiedlenie. Domek piekny, dopiero co postawiony, wlasciciel tez wporzadku. Kuchnia extra wyposazona ze wszystkimi niezbednymi akcesoriami, no po prostu bosko, az sie nie chce wierzyc, ze tak tanio placimy, a od wrzesnia podwyzka, ale to juz temat na osobnego posta. Ostatno zaczalem sobie urzadzac pokoj, bo mam jedynke, i to calkiem spora - najwieksza jedynke ze wszystkich, choc okupiona tym, ze na parterze i ciagle z rana slysze trzaskajace drzwi wejsciowe... Kupilem sobie w TESCO narzute na lozko, poduszke, komplet poszewek, a ostatnio swieczki, i takie szklane pojemniczki - wspyalem do nich swierzej kawy i wstawilem podgrzewacze. bombowo to wyglada, a w pokoju pachnie kawa! do tego takie drewniane pudelko na ciastka z wygrawerowanym napisem :D Od razu zrobilo sie przytulniej i az chce sie mieszkac! Od Jackie dostalem radio, wiec mam czego sluchac jak mi sie czytac nie chce, a kupilem kolejna ksiazke Nicka Hornbyego, tym razem od deski do deski w oryginalnym angielskim wydaniu ;]
Jeden z minusow to to, ze nie mozna nic a nic sobie powiesic na scianie. Zadnego zdjecia, wbic zadnego gwozdzia, nic! a juz mialem takie plany odnosnie urzadzenia pokoju, a tu klapa.
Czynsz placimy miesiecznie, mieszkamy 15-20 minut spacerem od miejsca pracy, tyle samo, tylko w druga strone od centrum miasta (centrum sportowego, kina, ogromnej galerii z mnostwem sklepow, Asdy i wielu, wielu innych przybytkow rozpusty). Sasiadow mamy tez z Ocado. Wkrotce zalozymy siec i bedzie w domu wspolny internet. Nie ma jeszcze trawy w ogrodzie, ale wkrotce ja rozwina, uloza i bedzie git!

niedziela, kwiecień 09, 2006

changes, changes, changes - all the time: changes

Wczoraj nagle dzwoni telefon. Odbieram - polski numer - az dziwne, bo ostatnio rzadko sie to zdaza :) Dzwoni Asia i proponuje zebym zamieszkal z cala gromada (6os) w nowym domu. Mam 60 minut na zebranie swoich czterech liter i przebycie na rowerze 6-7km do Hatfield. pokonuje dystans w 24 minuty. Spotykamy sie, ogladamy dom. Piekny, swierzo postawiony, tylko sie wprowadzac!
Dzis rozmowa z Jackie przebyta raczej z gorki. Zastanowi sie nad depozytem - bo nie przemieszkalem 3 miesiecy jak sie umawialismy na poczatku, ale licze na wyrozumialosc - taka okazja trafia sie niezbyt czesto; poza tym pomoglem Jej dzis zainstalowac nowa deske klozetowa w kibelku, bo ona probujac dokonac tej karkolomnej rzeczy polamala sobie paznokcie i rozciela reke... kobiety :D
Poki co nowe mieszkanie bez depozytu i 220 za pojedynczy pokoik, rozmiarami przypominajacy obecny za 100L miesiecznie mniej... Zawsze cos wiecej w kieszeni zostanie. Czekam na dalszy rozwoj wypadarzen, bo mielismy sie dzis spotkac z nowym landlordem. Wyczowam w powietrzu dziwnie obecnego Zjadliwego Wirusa, ale staram sie to ignorowac, mam nadzieje, ze nie na moja zgube...

Cheers!

sobota, kwiecień 08, 2006

toczy sie jakos ;]

Wreszcie zarejestrowali mnie w Home Office! Dostalem karte rejestracyjna i jestem tu legalnie pracujacym osobnikiem. Teraz tylko czekam na spotkanie w sprawie NINu. Mialem dostac list z JobCentrePlus z terminem i miejscem spotkania w Londynie jakies dwa tygodnie temu... do tej pory nie doszedl. Wczoraj postanowliem do nich zadzwonic i okazalo sie, ze ktos zle zanotowal moj adres, albo to ja w przyplywie emocji zle go podalem, i poszedl do domu obok, do sasiadow :D Tylko skad biedacy mieli wiedziec, ze mieszkam zaraz za sciana, skoro sie ukrywam nawet przed mezem mojego landlorda i ojcem jego dzieci... :)
To jest jak dobrze zorganizowana akcja antyterrorystyczna. Ostatnio, jak przyjechal po dzieciaki na weekend, a ja akurat wracalem z zakupami, to przelazlem na druga strone ulicy, pomachalem mlodym jak wsiadali do auta, facet nawet sie nie domyslil, a jak zniknal za rogiem - wszedlem bezpiecznie do domu :D